JEŻELI MASZ NADMIAR GOTÓWKI I CHCESZ ZAINWESTOWAĆ SWOJE PIENIĄDZE ZOBACZ CO MOŻEMY CI ZAPROPONOWAĆ.

<\/body><\/html>

Co zrobić z pieniędzmi?

Ostatnio odbyłem z kolegą inspirującą rozmowę, dotyczącą pieniędzy. Chodziło o to, co zrobić z kasą, gdy już się ją ma. Nasza sytuacja jest zbliżona. Obaj nie posiadamy własnego mieszkania i rozważaliśmy, czy gdybyśmy mieli kwotę pozwalającą na jego zakup, skorzystalibyśmy z tej możliwości. Większość osób z miejsca odpowiada: Tak! Chce mieć własne mieszkanie i zbieram, by je kupić. Co zrobić, gdy już uzbieramy stosowną kwotę? Czy warto od razu decydować się na zakup, czy może lepiej inaczej konstruować strategią swoich finansów osobistych? Uważam, że trzeba pochylić się na problemem nieco głębiej i rozważyć wszystkie za i przeciw. Najpierw “za”. Kupno mieszkania z pewnością odciąży bieżący budżet. Odpadają opłaty związane wynajmem. Kasa ulokowana jest bezpiecznie. W sytuacji utraty pracy, mamy gdzie mieszkać. Jest to więc pewna forma zabezpieczenia. Ponadto nie musimy się zadłużać, by kupić mieszkanie. Jest ono więc wyraźnie tańsze niż w przypadku wynajmowania (zobacz też: mieszkanie- kupić czy wynająć?). Mieszkanie może też zyskać na wartości i w przyszłości możemy je sprzedać drożej. No i nie musimy się martwić, gdzie te środki ulokować, gdyż jak wiadomo, najgorszym rozwiązaniem będzie zaszycie ich w poduszce. Odpada więc ryzyko związane z alternatywną inwestycją. Image: graur codrin / FreeDigitalPhotos.net Teraz przeciw. W zasadzie, pierwsze co przychodzi mi do głowy to pozbycie się oszczędności. Nie mamy oszczędności i dochodu, które one generują. W zamian mamy niższe koszty związane z zamieszkaniem (brak czynszu za wynajem). Nie możemy sobie jednak pozwolić na utratę pracy, bo nie mamy z czego żyć, gdy nie mamy stałego dochodu. Nie można zapominać także o ryzyku utraty wartości zakupionej nieruchomości. Gdy np. chcemy się przeprowadzić do innego miasta i chcemy sprzedać nasze mieszkanie, jego wartość mogła spaść. Nieprawdą jest, że na nieruchomościach nie da się stracić. Wszędzie są ryzyka, trzeba być ich świadomym i brać je pod uwagę. No to teraz podejście alternatywne. Mamy 400 000 PLN i zastanawiamy się, czy lepiej kupić mieszkanie, czy te pieniądze inwestować. Inwestycja daje możliwość osiągnięcia dochodu z kapitału, przy określonym poziomie ryzyka. Nietrafiona inwestycja może spowodować, że nie tylko nie będziemy uzyskiwać dochodu z tej kwoty, ale także zostanie ona wydatnie pomniejszona. Z drugiej strony taka kwota, może generować znacznie większy przychód niż czynsz najmu. 10% z 400 000 PLN to aż 40 000 PLN. Możemy więc wynajmować mieszkanie za 2 000 PLN miesięcznie (24 000 rocznie) i wciąż mieć 1 333 PLN miesięcznie (16 000 rocznie) pasywnego dochodu. Oczywiście nikt nie gwarantuje, że uzyskamy 10%. Równie dobrze możemy te 10% stracić. Wszystko odbywa się kosztem ryzyka. Prawdziwym pytaniem jest więc to, jakiej stopy zwrotu z posiadanego kapitału oczekuję i czy jestem skłonny zaakceptować ryzyko związane z inwestycją, która taką lub wyższą stopę jest w stanie wygenerować. Mieć ciastko i zjeść ciastko: Jest jeszcze jedna droga. Kupujemy mieszkanie na kredyt, a oszczędności zachowujemy i inwestujemy. Oprocentowanie kredytu kalkulowane jest w następujący sposób: zmienna stopa (np Wibor 3M) + marża banku. Na chwilę obecną spodziewałbym się, uzyskania oprocentowania w wysokości ok. 6-6,5% (po bezpłatnej rejestracji tutaj można sprawdzić oferty większości banków). Jeżeli więc jesteśmy w stanie uzyskać lepszy zwrot z inwestycji, niż oprocentowanie kredytu, to jest to dla nas zysk! Jeżeli jesteśmy w stanie uzyskać zwrot na poziomie 8%, to zarabiamy od 2% do 1,5% z 400 000, a więc od 8 000 d 6 000 PLN (rocznie). W kolejnych okresach nasz zysk, będzie rósł, gdyż będzie rósł stosunek raty kapitałowej do odsetek w racie kredytu. Mamy oszczędności, na wypadek utraty pracy, z których możemy się utrzymywać i dodatkowo spłacać kredyt. Nie musimy zaczynać budowy kapitału od nowa. Nie oddalmy się od naszego celu bycia kapitalistą. Wszystko odbywa się jednak kosztem ryzyka, czego musimy być cały czas świadomi. Każdy z nas jest inny, więc każdy powinien rozpatrzyć te aspekty indywidualnie. Ten wpis jest głosem w dyskusji. Możemy kupić mieszkanie za połowę oszczędności, a resztę finansować kredytem, ograniczając ryzyko. Możemy całość wyjątkowo dobrze zainwestować i z 400 000 PLN zrobić 4 mln. Rozwiązań jest mnóstwo. Nie musimy podążać za stadem i słuchać “mądrych” analityków i doradców. Nim podejmiemy decyzję, warto rozważyć wszystkie za i przeciw, gdyż decyzja istotnie wpłynie na nasze finanse osobiste. Życzę trafnych decyzji
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW